Start arrow Ebiznes arrow Zapomnij o wszystkim, co dotychczas słyszałeś 05.09.2010.

Logowanie






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Stwórz aktywa
Zapomnij o wszystkim, co dotychczas słyszałeś!  Email
Wpisał: Angus Mcleod   
22.01.2008.
Oto moja pierwsza rada: nie słuchaj rad nikogo, kto własnym, ciężko zdobytym doświadczeniem nie zdobył sobie prawa mówienia o tych sprawach. I nie tylko chodzi mi o różne piramidy i inne chore pomysły na zrobienie milionów szybko, za darmo i bez wysiłku. W istocie tego w sieci nie brakuje i pewnie nigdy nie zabraknie, bo ludzie to z dziwnym zapałem kupują. Na to mam nadzieję masz za wiele rozumu. Chodzi mi jednak o coś innego - Internet zmienia się niemal codziennie. Jeśli ktoś, na co dzień aktywnie nie zajmuje się internetowym biznesem, to najprawdopodobniej zanim Ci cokolwiek zdoła wytłumaczyć na ten temat, sytuacja będzie już diametralnie inna.

Jak już powiedziałem, z początku chodziło mi tylko o zarobienie kilkuset dolarów miesięcznie, by mieć nieco finansowego luzu. Ale jak w przypadku każdego odnoszącego sukcesy biznesmena, miałem dość rozsądku, by obserwować swoje własne działania i ich wyniki, przestawać robić to, co się nie sprawdzało, a robić więcej tego, co się sprawdzało. Zaś kiedy ujrzałem gdziekolwiek coś, co mogłoby mi przynieść dodatkowe zyski, tworzyłem sobie na ten temat witrynkę i próbowałem jak się uda.

Najważniejsze było może to, że tak mało kosztowało spróbować – nawet gdyby się nie udało, nie straciłbym wiele. Miałem niemal wszystko do wygrania, nic do przegrania, więc dlaczego nie? Szybko nauczyłem się, jak znajdować odpowiednie produkty i prezentować je odpowiednim ludziom w taki sposób, by je z zapałem kupowali. Wciąż sądzę, że to jest wszystko, o co tutaj chodzi, cała tajemnica sukcesu w biznesie (nie tylko zresztą internetowym).

Mam nadzieję, że Cię nie rozczaruję mówiąc Ci, że nie znajdziesz w tej książce wyrafinowanych teorii, ani super-naukowych wywodów. Po prostu powiem Ci dokładnie, co sam robiłem – i co nadal robię! Po to, byś sam mógł dokładnie to samo zrobić.

Oczywiście nie mogę Ci zagwarantować, że osiągniesz dokładnie te same rezultaty. Cóż, gdybym dzisiaj zaczynał od nowa, prawdopodobnie sam osiągnąłbym inne wyniki. Być może nawet lepsze... Wszystko, co zrobię, to powiem Ci co robiłem, tłumacząc dlaczego tak to robiłem. Dla mnie mój system działa bez zarzutu, nie potrafię sobie wyobrazić żadnego sensownego powodu, by i dla Ciebie nie miał działać.


Czy nadajesz się na internetowego przedsiębiorcę?

Zanim jeszcze w ogóle włączysz komputer, powinieneś sobie odpowiedzieć na pytanie o to, czy w ogóle nadajesz się do tego typu roboty. Tworzenie własnego, prowadzonego z domu biznesu nie jest bowiem dla każdego. Są ludzie lubiący dojeżdżać co dzień do pracy. Cieszy ich też to, że mają szefa, mówiącego im, co mają w danej chwili robić. Lubią pracę w stałych godzinach, choć czasem trzeba zostać dłużej, odpowiada im stała comiesięczna płaca, mniejsza o to, że kończy się przeważnie dobrze przed pierwszym... Cóż, są różne gusta, a o gustach się podobno nie dyskutuje. Więc nie powiem, że dla mnie ci ludzie są stuknięci.

Więcej zdrowego rozsądku dostrzegam w ludziach niepokojących się ryzykiem, jakie niesie ze sobą każdy nowy biznes. Nie są oni pewni, czy zainwestowane w to przedsięwzięcie czas i pieniądze się kiedyś zwrócą, przeraża ich odpowiedzialność łącząca się w nieunikniony sposób z prowadzeniem własnej firmy. Wszystko to powoduje, że ci ludzie woleliby znaleźć jakiś inny sposób na wyrwanie się z codziennego “wyścigu szczurów”.

Osobiście nie mam wątpliwości – taki inny sposób istnieje. Nie jest całkiem niemożliwe, byś wygrał milion na loterii... Ciocia Betty może w końcu przenieść się na łono Abrahama i zostawić Ci swój wspaniały dom, sprzedasz go i... A może usiądziesz któregoś dnia z kartką papieru i długopisem, a po godzinie lub dwóch na tej kartce powstanie szczegółowy projekt Następnej Wielkiej Rzeczy... Skutkiem czego ludzkość stanie się wyraźnie szczęśliwsza, a Ty, niejako mimochodem, zostaniesz multimilionerem... Nic nie jest przecież całkiem niemożliwe, prawda?

Dla mnie takim szczęśliwym wydarzeniem było stworzenie skutecznego, działającego teraz już niemal automatycznie i bez nadzoru, systemu internetowego marketingu. Nie przyszło mi to bez sporego wysiłku. Wymagało poza tym pewnego początkowego wkładu – czasu i pieniędzy. Nawet teraz, kiedy mój biznes działa praktycznie na autopilocie, muszę sam zadbać o to, by moje zeznania podatkowe były prawidłowo wypełnione, a jest jeszcze nieco innej papierkowej roboty, z którą każdy przedsiębiorca musi jakoś się uporać.

Ale udało się. Jestem moim własnym szefem. Pracuję kiedy sam chcę, nie wychodząc z domu. Jeśli mam ochotę, to w piżamie, i nikt mi nie powie złego słowa. I jeśli Ty jesteś gotów poświęcić swojemu własnemu wirtualnemu biznesowi niezbędny czas, energię, oraz nieco pieniędzy, stworzyć go, a potem zadbać by się rozwinął i wzmocnił... Wtedy i Tobie powinno się udać.


Internet - narzędzie w Twoim biznesie

Mój system oparty jest na trzech podstawach: Internecie, marketingu, i produkcie.

Przyjrzymy się bliżej każdemu z nich po kolei, jednak szczególnie wiele czasu poświęcimy marketingowi, jest on bowiem tym, do czego Internet nadaje się najlepiej.

Wyjaśnijmy sobie na początek, dlaczego Internet jest największą szansą biznesu od czasu powstania kolei.

Internet wystartował w roku 1969 jako ARPANET. Był to system zaprojektowany dla amerykańskiego Departamentu Obrony, mający umożliwić przesyłanie plików po ewentualnym ataku nuklearnym. Od kilku wysoce tajnych komputerów, system ten urósł do 10 milionów hostów i wielu milionów domen. I nadal rośnie – wedle niedawno przeprowadzonego studium ocenia się, że w ciągu następnych pięciu lat ruch w Internecie będzie się co roku podwajał. Przewiduje się też, że konsumenci będą odpowiedzialni za 60 procent internetowego ruchu w tym okresie, a niemal cała reszta będzie w jakiś sposób związana z biznesem.

Co to oznacza dla Ciebie? Oznacza klientów – całe miliony!

Żadne inne narzędzie nie potrafi tak łatwo przedstawić Twojej oferty, czy Twojego produktu tak wielu ludziom. Internet nie ma praktycznie pod tym względem konkurencji.

Mówimy o potencjalnym rynku liczącym 340 milionów ludzi na całym świecie, mogących kupować Twoje produkty 24 godziny na dobę, przez 365 dni w roku. Gdybyś otworzył sklep przy głównej ulicy miasta, ilu ludzi przechodziłoby przed Twą wystawą w ciągu miesiąca? Jeśli mieszkasz na Manhattanie, to pewnie kilka tysięcy. Jeśli w Los Olivos, Kalifornia, to może kilkuset. W Internecie, niezależnie od tego gdzie mieszkasz, nie ma pod tym względem żadnych ograniczeń.

Taka właśnie jest potęga Internetu. Dlatego też mój internetowy biznes przynosi... tyle, ile przynosi, każdego dnia. Po prostu docieram do wielkiej ilości potencjalnych klientów, i sprzedaję dużą ilość towarów.

Tutaj odpowiedni produkt sam się sprzedaje


Artykuł ten jest fragmentem książki pt. "Marketing internetowy w praktyce" której autorem jest Angus Mcleod

Tutaj możesz pobrać jej obszerny fragment
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Webmedie.dk Webdesign Joomla CMS Hjemmeside
Strona pozycjonowana przez Darmowe Pozycjonowanie
odżywki olimp - telewizja internetowa - pozycjonowanie stron - kształtowniki zimnogięte - CNC - IV RP - sprzedaż mieszkań - Skuteczna edukacja